MARANA THA!

Zaczął się Adwent, a wraz z nim roraty i rekolekcje. Czas oczekiwania czy przygotowania na przyjście Pana? A może jedno i drugie? Naszej społeczności w tym czasie towarzyszy o. Paweł Smolikowski CM, od października będący patronem szkoły podstawowej. W każdy poniedziałek adwentu spotykamy się, na rozważaniach rekolekcyjnych, które prowadzi Ojciec Artur Kardaś – wicepostulator procesu beatyfikacyjnego. Może z racji tego faktu mimowolnie wracam pamięciom do dnia Nadania naszej Szkole Patrona, a szczególnie do niezwykłych pasjonatów Boga i muzyki, którzy wyśpiewują swoim życiem „Prawdziwie nie ma Go tu/ wstał jak powiedział/ Alleluja!”

Koncert zespołu niemaGOtu był przysłowiową „wisienką na torcie”, albo raczej ukoronowaniem, podsumowaniem całej uroczystości, jak i obrazem tego co się działo w dniach przygotowań. Dla niewtajemniczonych wspomnę, że jest to zespół z szerokiego nurtu muzyki chrześcijańskiej, który powstał w 2015 r. w momencie, gdy opracowany przez jego członków utwór „Błogosławieni miłosierni” został wybrany Hymnem Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016.

Żywo w mojej pamięci tkwi obraz tamtego niedzielnego dnia, kiedy już od progu szkoły dało się słyszeć płynące z auli rytmiczne dźwięki przerywane basami i tubalnym „raz, raz, raz dwa…”. To dźwiękowcy pracują od rana rozkładając sprzęt i podłączając niezliczoną ilość kabelków, po to, aby brzmienia koncertowych utworów nie raziły uszu najbardziej czułych melomanów. Idę dalej. Wszystko przygotowane: pięknie udekorowany korytarz, sala Panter i Wilków gotowa, aby w ten dzień pełnić funkcję garderoby dla członków zespołu. Zaczynają pojawiać się kolejne osoby będące częścią „NiemaGOtu”. Ich otwartość i prostota była tym bardziej ujmująca, im mocniej zdawałam sobie sprawę jakiego formatu jest ta grupa muzyków. A może właśnie z tego powodu? Przeczytałam kiedyś, chyba
u ks. Tischnera, że „miarą wielkości człowieka jest stopień jego autentycznej pokory”. Tak, autentyczna pokora jest dobrym ujęciem mojego doświadczenia spotkania z tymi profesjonalnymi piewcami Boga Żywego.

Wybija 16.00, wszyscy powoli zaczynamy się schodzić na aulę, gdzie rozpoczyna się koncert. Po ciepłym przywitaniu Oli Maciejewskiej, głównej wokalistki zespołu, ze sceny popłynęły dźwięki pierwszego utworu. Słyszę: „Nie mądrość świata tego/Lecz Pana ukrzyżowanego/ Głosimy aż przyjdzie znów” i wiem, że to nie będzie zwykły koncert. Patrzę na osoby siedzące na widowni, zaciekawione i nieśmiało podrygujące w swoich fotelach. Kolejne utwory poprzedzone krótkim komentarzami Oli, publiczność animowana przez Kubę Bednarza (gitarzysta, autor tekstów i muzyki)… dzieci szaleją pod sceną. Rozglądam się po widowni: jedni zasłuchani i zamyśleni w swoich fotelach, inni porwani muzyką ze słowami piosenek na ustach
z rękami podniesionymi w geście uwielbienia, jeszcze inni radośnie podrygujący w rytm muzyki. „On ujął się za Izraelem sługą swym /On na źrenicę oka wejrzał swego/ Na obietnice wspomniał,/ które ojcom naszym dał Abrahamowi/ oraz potomstwu jego, że skoro ciało odrzucą swoje precz/ W ciele przybędzie doń Emmanuel”. Mój wzrok przyciąga piękna para małżonków. Tańczą wpatrzeni w scenę, rozpromienione twarze i usta układające się w kształt słów „Niech nam się stanie Panie, według Twoich świętych słów Tobie fiat, Tobie amen! /Magnificat anima mea Dominum!”. Wybrzmiewa pełne uwielbienia „Amen, Amen, Jeden tylko jest Panem, Amen, Amen, a Imię Jego Jest. Amen”, jakby na przypieczętowanie słów Kuby, który chwilę temu dzielił się z nami swoim doświadczeniem Boga działającego w jego życiu. „To Jego dzieło, On nas prowadzi” mówi Kuba, a ja z ostatniego rzędu sali patrzę na uniesione ręce, rozśpiewane usta zebranych. Myślę o czasie przygotowań do uroczystości, o naszym dzisiejszym świętowaniu. Wracam pamięciom do szkolnej codzienności: sytuacji, radości i zmagań. Niczym klatki w filmie przed moimi oczami pojawiają się twarze tych których tu spotkałam, poznałam, z którymi pracuję
i moje serce zaczyna wypełniać wdzięczność. Kolejny raz uświadamiam sobie, że wszystko jest na swoim miejscu. Każda osoba będąca częścią naszej tworzącej się przez 10 lat społeczności szkolnej jest ważna i odegrała czy nadal odgrywa istotną rolę. Bo to dzięki nam wszystkim to dzieło trwa i będzie trwało nadal, ożywiane Duchem Tego, który nas prowadzi. Serce samo śpiewa wraz z zespołem „Wszystko dzięki Tobie, Który jesteś/ Zbawieni darmo z Łaski Twej/ wołamy przyjdź wierzymy w każde Słowo Twe/ ufamy Ci.” Ze sceny płynie pełne nadziei błaganie: „Przybądź Święty, Niepojęty, z Nieba na nas tchnięty Duchu Rozpal Świętą, Niepojętą, z Nieba na nas tchniętą Miłość”, a publiczność ze wzniesionymi rękami wtóruje zespołowi: „Nią ogarnij nas, Amen Nią ogarnij nas, Amen”.

Świętowanie się skończyło, koncert który tak naprawdę stał się wspólnym radosnym oddaniem Bogu chwały też. Podziękowania i pożegnanie z zespołem – to oficjalne i to spontaniczne, za kulisami. Szkoła powoli pustoszeje. Zaglądam do auli, a tam zespół dźwiękowców: tym razem zbierają sprzęt. „Na szczęście składanie jest szybsze niż rozstawianie”- śmieje się jeden z nich i macha ręką na pożegnanie.

Dlaczego wspominam o tym właśnie teraz? Od kilku lat adwentowe wołanie „marana tha” nieodzownie kojarzy mi się właśnie z utworem NiemaGOtu. Chociaż w swojej treści nie nawiązuje bezpośrednio do narracji adwentowej, ale wyraża tęsknotę, która wypływa
z poczucia, że dopóki Jezus nie wróci, dopóty z wieloma rzeczami będziemy się zmagać, bo pewne rzeczy ze świata może wyeliminować tylko Jego ponowne przyjście. Nie chodzi
o tęsknotę za zwyczajnym końcem świata, ale za bliższym poznaniem Boga. Myślę, że tym właśnie jest adwent: czasem tęsknoty za bliskością Boga, oczekiwaniem Jego łaski, Jego powtórnego narodzenia się w nas, to czas otwarcia na Ducha Świętego bez którego to się nie dokona.

Tym właśnie jest dla mnie ten Adwent. A dla Ciebie?